Fetor, psy w szufladach i pleśń. W sprawie nielegalnej hodowli psów, głos zabrała prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz
Pewien mieszkaniec gdańska miał podejrzenia, że w jednej z nieruchomości w dzielnicy Orunia-św. Wojciech-Lipce może znajdować pseudo-hodowla psów. Z tego powodu wezwał strażników miejskich. To co ukazało się oczom funkcjonariuszy przeszło ich wszelkie oczekiwania.
Do sytuacji doszło we wtorek 9 kwietnia. Po otrzymaniu zgłoszenia na miejsce pojechał jeden z patroli Referatu Ekologicznego. Stan pomieszczeń domu, w którym znajdowało się kilkadziesiąt psów nie pozostawiał złudzeń, wprawiając strażniczki w stan osłupienia. Pokoje pozastawiane były klatkami, skrzynkami oraz prowizorycznymi kojcami. Boksy, w których więziono zwierzęta posiadały ślady pleśni.
„Część psów była pochowana w szufladach, pod meblami, a nawet w piekarniku„.
– czytamy na stronie gdańskiej Straży Miejskiej. Wśród wyżej wymienionych znajdowały się szczenięta rasy Cavalier King Charles Spaniel, shitz-su, buldog francuski oraz York Shire Terrier. Pokryte kołtunami dorosłe osobniki brodziły we własnych odchodach. Stan zdrowia wielu z nich był bardzo zły – niektóre psy cierpiały na kaszel kynelowy, miały zaropiałe oczy, jak również ze względu na brak dostępu do wody doskwierało im silne pragnienie. Szczenięta oddzielone od matek nie były zastępczo karmione. Upiorny obraz, jaki zastały na miejscu funkcjonariuszki nie wywoływał żadnych refleksji u właścicieli hodowli, którzy pozostawali obojętni na stan zwierząt.
Czas gehenny psów dobiegł jednak końca. W ich sprawie głos zabrała sama prezydent miasta Gdańsk Aleksandra Dulkiewicz.
Po dokonaniu oględzin, funkcjonariuszki podjęły decyzję o odebraniu psów właścicielom. Na miejscu w ramach wsparcia pojawiły się też dodatkowe radiowozy SM Gdańsk, policjanci i pracownicy schroniska „Promyk”. W piątkowy poranek (12.04.2024) na swoich mediach społecznościowych głos zabrała Aleksandra Dulkiewicz apelując o pomoc dla 58 psów, które trafiły pod opiekę weterynarzy.
Wyświetl ten post na Instagramie
Odróżnienie profesjonalnego hodowcy od oszusta bywa niełatwe. Istnieje jednak sprawdzony sposób.
Mimo często podejmowanego w mediach tematu szkodliwości pseudo-hodowli, cały czas obserwowany jest popyt na szczenięta, które przychodzą na świat w klatkach. Nieposiadające rodowodu młode psy, ustawiane korzystnie do zdjęć zamieszczanych na portalach, kuszą urokiem i ceną. Warto jednak pamiętać, że za tą lukrową fasadą kryje się ból i cierpienie dziesiątek zwierząt. Jeżeli nie chcemy przyczyniać się do rozwoju machiny śmierci upewnijmy się, że pies który ma zostać członkiem naszej rodziny pochodzi z hodowli zrzeszonej w ZKwP (Związek Kynologiczny w Polsce) – można to sprawdzić na oficjalnej stronie www.zkwp.pl – jeżeli osoba, od której chcielibyśmy nabyć pupila nie widnieje na liście zarejestrowanych, wówczas mamy do czynienia z oszustem.
Fot. Straż Miejska Gdańsk